Saturday, May 8, 2021

Niewolnictwo zaczyna się w szkole - zabijanie talentów i tresura w praktyce

 


Czy jesteś jeszcze w stanie przypomnieć sobie, jak czułeś się w szkole? Pamiętasz ten moment, kiedy nauczyciel zwyzywał cię, gdy nie odpowiedziałeś poprawnie na pytanie? Jak upokorzony się czułeś, gdy popełniłeś błąd i cała klasa się z ciebie śmiała a nauczyciel dał ci ocenę niedostateczną? Dla starszych roczników „siadaj, dwója”. A może pamiętasz, jak szczęśliwy i dumny czułeś się, gdy byłeś w czymś lepszy, gdy odbierałeś świadectwo z czerwonym paskiem lub gdy wygrałeś konkurs ortograficzny albo gdy po prostu nauczyciel pochwalił cię za dobrą ocenę a koledzy pytali z zachwytem „ale jak ty to zrobiłeś”? 

 

A wiesz, że to jest gra na emocjach? Zabawa w dobrego i złego glinę. Straszenie i głaskanie, karanie i nagradzanie, kij i marchewka. Dokładnie w taki sam sposób psychopaci sterują swoimi ofiarami obserwując z ciekawością jak raz się uśmiechają a raz płaczą oraz jak zmienia się ich zachowanie. Dokładnie w taki sposób tresuje się zwierzęta w cyrku. Tak samo były tresowane psy Pawłowa aby śliniły się na dźwięk dzwonka czy zapalanego światła a nie bezpośrednio na widok i zapach jedzenia. Już wiesz, czym jest szkoła a właściwie system edukacji – zwany poprawnie systemem wymuszania posłuszeństwa i podstawą współczesnego niewolnictwem.

Co pamiętam ze szkoły? Bo ja pamiętam głównie „Siadaj”, „cisza!”, „nie gadaj”, „nie pyskuj”, „źle” a następnie „musisz mówić głośniej”, „mów wyraźnie”, „musisz być bardziej pewna siebie”, „wstań, jak mówisz”, „nie garb się”. Widzicie tą sprzeczność? Jako dziecko byłam bardzo smutna, że nie umiem sprostać tym wymaganiom, byłam bardzo zestresowana i nie lubiłam chodzić do szkoły. Czułam się jak gówno. Dopiero dzisiaj wiem, że system jest tak opracowany aby każdy kto nie umie lub nie chce być trybikiem systemu czuł się właśnie w ten sposób – jak gówno. Aby został złamany. Nawet dziś czuję jakiś nieprzyjemny wstyd pisząc o tym w internecie, że nie dawałam rady sprostać sprzecznym wymaganiom systemu. Szkoła uczy i jednocześnie zabija talenty.

Z pamiętnika niewolnika

Kiedyś, w podstawówce, nauczono mnie recytować wierszyk tak ładnie, z emocjami i wystawiono na konkurs recytatorski. Postawiona na scenie przed tłumem ludzi... zacięłam się. Po raz pierwszy usłyszałam swój głos przez mikrofon, po raz pierwszy mówiłam do tłumu i tak się tym przejęłam, że... zapomniałam tekstu robiąc długą, milczącą spacje. Już nigdy potem, na żadnym przedstawieniu czy apelu nie dano mi żadnej dłuższej roli. Lepiej nie ryzykować. A dzieciństwo powinno być ryzykiem i przygodą, bo co by się stało jakbym potknęła się na szkolnym apelu? Nic, to tylko gra. Krzywa mina dyrektorki i jakiegoś gościa z rady miasta to przecież nie koniec świata - a może udałoby mi się ich rozbawić? Może. Nie wiem bo potem już nie próbowałam, nie wierzyłam, nie chciałam, nie pytałam. Zostałam pogrzebana żywcem.

Na lekcjach polskiego kazano czytać i analizować patriotyczne wiersze, aż do obrzydzenia, było tego tak dużo, że ostatnim, co miałam ochotę zrobić było napisanie wiersza na konkurs – totalna pustka twórcza. Nigdy nie napisałam wiersza na konkurs. Jednocześnie na wakacjach, przez nikogo nie zmuszana napisałam dość długi wierszyk na potrzeby jakiejś zabawy. A potem przez 15 lat już żadnego. Dziwne, prawda?

Na muzyce nikt nie uczył śpiewu ani nut, trzeba było wkuwać historie muzyki, czasem coś zaśpiewać albo razem z klasa albo zupełnie solo, na ocenę. Horror. Stres. Blokada. Łaskawa „czwórka.”. Można by to porównać do świecenia dupą w gaciach w słoniki zamiast w stroju kąpielowym na basenie bo nikt nie powiedział, żeby zabrać strój bo będzie basen. A świecenie dupą w słoniki w wieku dojrzewania, gdy wstydzisz się swojej dupy i słoników to już w ogóle horror. Tym właśnie było śpiewanie w gimnazjum. A powinno być radością, sposobem na wyrażenie siebie. Bez oceniania, bez krytyki, z łagodną korektą fortepianu. Jako mała dziewczynka lubiłam sobie śpiewać, szkoła mnie zablokowała, zabiła i zakopała. Jako dorosła kobieta wróciłam do śpiewania „dla zabawy”, wszystko robiłam źle, nie podobał mi się mój głos. Poszłam na kilka lekcji – niczego mi nie brakuje ani słuchu ani głosu ale żeby zacząć śpiewać dobrze muszę pokonać cała masę blokad, wstydu i zwątpienia, którą nałożyła na mnie szkoła.

Takich przykładów byłoby jeszcze więcej ale nie będę ich przytaczać. Skutki złamania woli życia i naturalnej kreatywności u dzieci poprzez wbijanie ich w ramy zwane „edukacją” w sposób porównywalny go gwałtu i przemocy fizycznej. Nazwijmy rzecz po imieniu – zmuszanie do wstawania bladym świtem, wielogodzinnego siedzenia w szkolnej ławie (lub gapienia się w ekran) wydawanie sprzecznych poleceń, system kar i nagród, upokarzanie, zawstydzanie, przemoc psychizna i maipulacja jest niczym innym jak produkcją niewolnika, który będzie posłusznie pracował w fabrykach i korporacjach. Bo tak wygląda życie, dostosuj się albo zdychaj.

Nauczycielom wmawia się, że to dla dobra dzieci, że tak trzeba albo po prostu stawia się nieprzygotowane jednostki przed stadkiem rozwrzeszczanych dzieci i karze „radzić sobie”. Wszelkie odchyły od norm i programu nauczania są karane. Czasem trafia się nauczycielka z powołaniem, która chce naprawić system, podchodzi bardziej indywidualnie, pokazuje więcej ciekawostek – niestety system jest tak skonstruowany aby nikt nie miał czasu na takie „głupoty”. A nauczyciel, którego dzieci wyjdą słabo na testach – wylatuje. Inicjatywa dzieci również jest niemile widziana. Nie ma czasu na czytanie książek dla zabawy a nauka angielskiego poza programem jest karana złymi ocenami bo test jest z dwóch form gramatycznych a nie z rozmowy z kolegą z zagranicy. A rodzice? Robią to samo, co szkoła, bo chcą mieć dziecko wzorowe, dziecko grzeczne i nie sprawiające problemów lub po prostu święty spokój i czas dla siebie. Bo sami zostali tak skrzywdzeni i wytresowani. Często chwalą jak dostali linijką po łapach lub „siedzieli w kozie”, często są to ich najzabawniejsze historyjki z dzieciństwa opowiadane przy każdej okazji. Cóż za wspaniały wzór. Nawet uświadomieni wmawiają sobie, że „tak trzeba”. Równie dobrze mogliby oddać swoje pociechy do domu publicznego albo wprost w ręce pedofila bo skala destrukcji psychiki człowieka jest podobna. Wiedzą o tym, czym jest manipulacja i przemoc w białych rękawiczkach jest słabo dostępna i trzymana z dala od szkół i od systemu. Bo mamy wiedzieć maksymalnie dużo o zasadach systemu a minimalnie dużo o samych sobie. Ludzie cechujący się zbytnim indywidualizmem i wrażliwością są najbardziej tępieni i łamani bo nadmierna świadomość siebie i swojej twórczej mocy jest niebezpieczna dla systemu.


Ludzie pną się dalej już dobrowolnie po szczeblach kolejnych szkół i uniwersytetów po to tylko aby wreszcie poczuć się lepszym, aby być kimś, aby zasłużyć. Aby odwrócić smutek bycia tymi gorzej ocenionymi lub podtrzymać swoją wartość oparta na ocenach innych. Tym właśnie sposobem doszliśmy do świata, jaki mamy dzisiaj. Pandemia? Zdrowo myślący człowiek, bez schematów posłuszeństwa i niepewności siebie narzuconych przez szkołę zacząłby od paniki, potem pozwoliłby sobie na wątpliwości a potem... wyłączył telewizor, policzył rodzinę i sąsiadów i... jak gdyby nigdy nic zajął się swoimi sprawami. Sprawa rozeszłaby się bez echa jak świńska czy ptasia grypa. Tragedia jaka widzimy dzieje się gdyż ludzie są skrajnie wyprani ze swojego naturalnego instynktu i samoświadomości. Nie słuchają ani serca ani rozumu. Wątpliwości zagłuszają alkoholem czy robieiem tego, co powinniśmy. Raz noszą maski a raz idą do znajomych na imprezę, nie widzą nic dziwnego w statystykach, nie wiedzą, co mają myśleć więc słuchają podstawionych ekspertów (których rola została dowiedziona w eksperymencie Milgrama), robią to, co robi większość. Boją się przyznać do pomyłki, brną dalej udając, że nie mają zdania ani wystarczających kompetencji a serce krzyczy, rozum woła... Ktoś uduchowiony powie – roboty bez duszy, odcięci od źródła. Psycholog powie zaburzenia osobowości, rozdwojenie jaźni, (osobowość mnoga), zerowe poczucie własnej wartości. Psychiatra powie – poważna choroba psychiczna! Telewizja powie – dobry obywatel, nosisz maseczkę, spisałeś się na piąteczkę.

Wszystko, co widzimy, cały system wywierania presji na maski i igły odwołuje się do głęboko zakorzenionych traum i lęków z dzieciństwa, systemu kar i nagród. Nikt nie chce być „tym gorszym”, tym „niedostatecznym”, wyśmianym i skrytykowanym. Jesteśmy już tak poranieni i wymęczeni, że kolejna krytyka to już za dużo. Nie mamy siły jako ludzie jednocześnie odcina się nas od natury (nic mnie tak nie wkurwiło, jak zamknięcie lasów i zakaz wychodzenia bez potrzeby) - bo oni doskonale wiedzieli, że ten poraniony i niepewny siebie człowiek nabrałby właściwego dystansu gdzieś, daleko w lesie, z dala od telewizora, internetu czy radia.

Kto jest odporny na te szkolne gierki? Psychopaci – osoby z naturalnym brakiem lub niedoborem możliwości odczuwania pewnych emocji. Z nich nie trzeba niczego wycinać ani traumatyzować bo cały ten ludzki emocjonalizm maja już nieaktywny lub mocno poblokowany. W lot łapią zasady systemu stworzonego przez innych psychopatów i korzystając ze swojej naturalnej inteligencji – szybko i łatwo pną się po szczeblach kariery. W szpitalach psychiatrycznych pacjenci sami dobierają się w grupy według swoich chorób, bezbłędnie poznają swoich. Emocje? Nie są potrzebne do nauki. Szkoła nauczy potrzebnych zachowań, tego, że bohater literacki, który płacze odczuwa smutek i że należy pomóc koledze, który sobie z czymś nie radzi bo tak trzeba, bo „tak robią dobrzy ludzie”. Do tego ćwiczenia na ”wychowaniu do życia w rodzinie” w rodzaju napisz złe emocje w czerwonym koszu a dobre emocje w zielonym koszu. Jak możecie się domyślić, że złość jest zła a radość dobra. Psychopata uczy się, co jest akceptowalne a człowiek emocjonalny, że jego emocje są złe. I tak oto powstają kolejne pokolenia znerwicowanych, straumatyzowanych, nierozumianych i zakompleksionych dorosłych, które wymagaja od następnych pokoleń jeszcze większego wciśnięcia w system aby tylko nie sprawiały im problemów i były grzeczne bo sami nie mają siły na własne problemy no i chcą trochę podbudować zdeptane w szkole ego swoim wspaniałym dzieckiem.

0 Komentarzy:

Post a Comment

Konstruktywna krytyka i uzasadnienie opinii mile widzialne:)
Dziękuję za komentarz!

Reklamy aukcji i konkursów będą kasowane.